W ostatnim artykule o efektach web 2.0 zaprezentowałem Wam photoshopowy tutorial pokazujący jak uzyskać efekt z angielska zwany wet floor, czyli w gruncie rzeczy bardzo prostą symulacje odbicia. Jednocześnie podchwyciłem pomysł który zasugerował Walth , aby pokazać jak ten sam efekt uzyskać w Gimpie, programie stworzonym na licencji GNU, czyli mniej lub bardziej precyzyjnie - programie który jest darmowy.
Chciało by się rzec, jak pomyślał tak zrobił... i oto przedstawiam po paru dniach drugą odsłonę wcześniej wspomnianego tutoriala. Z refleksji które nasuwały mi się podczas pracy w Gimpie to hmmm... generalnie Gimp jest programem który w gruncie rzeczy niczym nie ustępuje photoszopie. Jest oczywiście parę drastycznych różnic, jednak po pewnym czasie użytkowania zdają się one zacierać. Nie mam na celu pisania tutaj jakiegoś wywodu na temat różnic, plusów i minusów, wad i zalet obydwu programów, jednak mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić że jeden może z powodzeniem być alternatywą drugiego. Reasumując; gimp daje rade, jednak dla mnie i tak pozostanie w cieniu starszego, komercyjnego kolegi - photoshopa.
[edit] Śmieszną jednocześnie dającą do myślenia rzecz zauważyłem podczas pisania tego arta, mianowicie wbudowany w firefoxa słownik, podkreślający błędnie napisane wyrazy omijał korektą słowo "Gimp" i jego odmiany, równocześnie podkreślając czerwoną linią "photoshop", "tutorial" czy nawet "firefox". Wie może ktoś coś więcej o tym fenomenie? czy może słowo "gimp" istnieje w języku polskim a ja nic o tym nie wiem? :)
poziom trudności podobnie jak w wersji photoshopowej 1/10, innymi słowy efekt prosty w jakimkolwiek środowisku nie był by wykonany.
Efekt końcowy
I jeszcze w ramach przypomnienia, tutorial pokazujący ten sam efekt tylko w photoshopie.